Po co w ogóle kalendarz zakupów? Różnica między „taniej” a „mądrzej”
Ten sam produkt, inny miesiąc – zupełnie inna cena
Ten sam model telewizora w listopadzie, w lutym i w czerwcu potrafi kosztować zupełnie inaczej, mimo że technicznie to identyczny sprzęt. Sieci handlowe pracują w cyklach: mają plany sprzedażowe, terminy dostaw nowych serii, wyprzedaże magazynów. To samo dotyczy odzieży, butów czy wyposażenia domu. Kto kupuje „kiedy się przypomni”, działa na zasadzie przypadku i zwykle przepłaca.
Kalendarz zakupów nie polega na obsesyjnym śledzeniu każdej promocji, ale na zgraniu większych wydatków z przewidywalnymi falami obniżek. Elektronika tanieje po premierach nowych modeli, zimowe kurtki – gdy robi się cieplej, a meble – po zmianach kolekcji wnętrzarskich. Kto zna te momenty, ma przewagę nad tymi, którzy czekają, aż „coś będzie na promocji”.
Różnica jest prosta: „taniej” to złapanie ceny o kilka procent niższej niż tydzień wcześniej. „Mądrzej” to zaplanowany zakup wtedy, gdy cykl rynkowy naturalnie wypycha cenę w dół – często o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent względem szczytu.
„Kupuj tylko na promocji” – kiedy ta rada szkodzi
Popularna rada brzmi: „Nigdy nie kupuj w regularnej cenie, zawsze czekaj na promocje”. Problem w tym, że bez kontekstu kalendarza i realnych cen, taka strategia prowadzi często do dwóch skrajności:
- kupowania rzeczy niepotrzebnych, „bo taka okazja się nie powtórzy”,
- odkładania ważnych zakupów w nieskończoność w oczekiwaniu na „idealny moment”, który nigdy nie nadchodzi.
Wielkie banery z hasłami „-70%” nie mówią nic o tym, czy to faktycznie jest nisko względem historycznej ceny, ani czy w ogóle potrzebujesz danego produktu. Bez kalendarza zakupów „promocja” staje się impulsem emocjonalnym, a nie narzędziem oszczędzania.
Lepsze podejście: najpierw lista potrzeb, potem szukanie cyklu cenowego. To nie promocja decyduje, że coś kupujesz – tylko wcześniej zaplanowana potrzeba, dopasowana do właściwego momentu roku.
Myślenie cyklami zamiast polowania na pojedyncze okazje
Zamiast reagować na każdy newsletter sklepu, bardziej opłaca się ustawić sobie trzy poziomy planowania:
- Roczne cykle – duże wydatki: telewizor, pralka, kanapa, zimowa kurtka, zestaw opon.
- Miesięczne cykle – uzupełnianie braków: ubrania dla dzieci, małe AGD, drobne rzeczy do domu.
- Tygodniowe cykle – wykorzystanie krótkich akcji, ale tylko dla produktów już wpisanych na listę.
Kalendarz zakupów działa wtedy, gdy jest spięty z budżetem: wiadomo, w których miesiącach z góry przewidziane są większe wydatki i ile można na nie odłożyć. Dzięki temu promocje przestają zaskakiwać – stają się po prostu dobrą okazją do kupienia tego, co i tak miało być kupione.
Prosty przykład: rodzina bez planu vs z kalendarzem na 12 miesięcy
Modelowy scenariusz: rodzina wymienia telewizor w grudniu, bo stary akurat padł. Kupuje szybko, przed świętami, w okresie maksymalnego popytu, dopłacając kilkaset złotych do tego samego modelu, który dwa miesiące później jest wyprzedawany po sezonie. W międzyczasie kupuje zimowe kurtki w listopadzie „bo zimno”, a buty dla dzieci w sierpniu, kiedy wybór jest największy, ale ceny też.
Ta sama rodzina, mając prosty kalendarz na 12 miesięcy:
- widzi, że telewizor ma już swoje lata i planuje wymianę po Nowym Roku – odkłada środki od jesieni,
- zimowe kurtki kupuje w lutym/marcu z myślą o następnym sezonie, wybierając ponadczasowe kroje,
- buty dla dzieci kupuje w końcówkach sezonu, planując lekkie zapasy w rozmiarach (z rozsądkiem).
Bez kalendarza: wydatki wyskakują znienacka, promocje rządzą decyzjami. Z kalendarzem: to potrzeby i cykle rynkowe ustawiają momenty zakupów, a promocje są tylko dodatkiem.

Jak działają cykle cenowe: roczne, miesięczne i tygodniowe schematy
Roczne cykle: od kolekcji mody po premiery elektroniki
Najbardziej widoczny roczny cykl dotyczy mody. Sklepy nie zarabiają na wyprzedażach – zarabiają na nowej kolekcji. Dlatego:
- Zima wchodzi do sklepów już jesienią – wrzesień/październik, gdy jest jeszcze dość ciepło.
- Lato pojawia się w pełni często już w marcu/kwietniu.
- Pierwsze obniżki to zwykle symboliczne -20%, dopiero potem zaczynają się „prawdziwe” wyprzedaże.
W elektronice roczny cykl wiąże się z premierami nowych serii. Producenci telewizorów, laptopów czy smartfonów prezentują flagowe modele raz w roku, rzadziej częściej. Nie trzeba kupować nowości, ale warto znać terminy, bo tuż po premierach poprzednie modele wyraźnie tanieją.
W sprzęcie domowym (AGD/RTV) roczne cykle to zwykle:
- wiosenne odświeżenia linii produktów,
- letnio-jesienne wyprzedaże starszych serii,
- akcje „na przeprowadzkę” – gdy ludzie częściej zmieniają mieszkania (wiosna i przełom lata/jesieni).
Miesięczne cykle sklepów: koniec miesiąca, koniec kwartału
Mało kto patrzy na to, że sklepy działają w rytmie raportów sprzedaży. Menedżerowie mają cele miesięczne i kwartalne, więc końcówki tych okresów są dobrym momentem na negocjowanie ceny (szczególnie w mniejszych salonach) lub polowanie na bardziej agresywne promocje.
Typowe zjawiska:
- Końcówka miesiąca – sieci próbują „dobić plan” i chętniej dorzucają rabaty, gratisy, raty 0%.
- Końcówka kwartału (marzec, czerwiec, wrzesień, grudzień) – większe akcje wyprzedażowe w elektronice i AGD.
- Okres po dużych świętach – styczeń po Bożym Narodzeniu, tydzień po Wielkanocy.
Dla kalendarza zakupów oznacza to jedno: warto przy większych zakupach (sprzęty domowe, droższa elektronika) planować je nie tylko na konkretny miesiąc, ale również na jego drugą połowę.
Tygodniowe schematy promocji: kiedy sklepy najbardziej kuszą
Większe sieci handlowe mają stałe „rytuały tygodniowe”. Przykłady (mogą się różnić w zależności od sieci):
- Promocje weekendowe – od piątku do niedzieli, często na elektronikę i małe AGD.
- Tematyczne dni tygodnia – np. środa z tańszą elektroniką, czwartek z rabatem na odzież sportową.
- Kampanie „online only” – kilkanaście godzin tańszych zakupów wyłącznie przez internet.
Tygodniowe schematy są przydatne wtedy, gdy produkt jest już wybrany wcześniej. Gdy zakupy są planowane z kalendarza, można po prostu czekać na taki „okienkowy” rabat i nie kupować w poniedziałek, skoro w piątek zwykle rusza akcja -10% lub kod na darmową dostawę.
Kiedy typowe cykle nie działają: deficyty, nowości i kryzysy
Są kategorie, gdzie kalendarz okazji czasem traci sens, bo o cenie decyduje przede wszystkim dostępność:
- Nowości technologiczne – najnowsze konsole, świeże serie kart graficznych, topowe smartfony na premierę.
- Produkty deficytowe – np. sprzęt popularny w pracy zdalnej w okresie nagłego wzrostu popytu.
- Kryzysy łańcuchów dostaw – przerwy w produkcji, problemy transportowe, brak komponentów.
W takich sytuacjach pogoń za „idealnym momentem” może skończyć się gorzej: ceny rosną, a towar znika. Kontrariańskie podejście: jeśli dany sprzęt jest kluczowy (np. komputer do pracy zdalnej) i realnie go potrzebujesz, często lepiej kupić wcześniej, po uczciwej, ale niekoniecznie najniższej cenie, zamiast polować miesiącami na coś, co może w ogóle nie stanieć.
Prosty sposób śledzenia cykli cenowych
Bez danych historycznych łatwo uwierzyć w każdą „MEGA OBNIŻKĘ”. W praktyce wystarczy prosty nawyk:
- wybierz produkt (lub 2–3 alternatywy),
- zapisuj cenę raz w tygodniu przez kilka tygodni lub miesięcy,
- dodaj do tego informację o dacie (np. „luty – poświąteczne wyprzedaże”, „koniec kwartału”).
Można do tego użyć arkusza w telefonie, notatnika lub aplikacji do śledzenia cen. Po jednym roku takich notatek zaczniesz widzieć powtarzalne schematy w wybranych kategoriach. To najlepsza baza do własnego, realnego kalendarza okazji, zamiast ślepego zaufania reklamom.
Elektronika: kiedy telewizory, laptopy, smartfony, a kiedy absolutnie nie
Telewizory: sport, premiery i prawdziwe „dołki” cenowe
Telewizory mają wyjątkowo wyraźny cykl cenowy, bo producenci grają na dwóch emocjach: nowości technologicznej i wielkich wydarzeniach sportowych.
Moment, gdy łatwo przepłacić:
- tuż przed dużymi imprezami sportowymi (Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Europy, igrzyska),
- w grudniu, przed świętami – peak prezentowy.
Hasła typu „przygotuj się na mistrzostwa” czy „świąteczne super ceny” często oznaczają po prostu mocniejszą reklamę, a nie realnie niższe ceny.
Lepsze momenty na zakup telewizora:
- styczeń–luty – poświąteczne wyprzedaże, czyszczenie stoków ze starszych serii,
- późne lato / wczesna jesień – po wprowadzeniu nowych modeli na wiosnę/lato, starsze serie są przeceniane.
Kontrariańsko: jeśli oglądasz dużo sportu i TV ma być centrum domowej rozrywki, przepłacenie delikatnie przed ważnym turniejem może mieć sens – pod warunkiem, że kupujesz model sprawdzony i świadomie liczysz „dodatkową premię” za fakt, że skorzystasz z niego w kluczowym okresie, a nie dopiero „po sezonie”.
Laptopy i komputery: „back to school” i koniec serii biznesowych
Dla laptopów szczególnie istotny jest okres powrotu do szkoły, ale nie zawsze tak, jak sugerują reklamy.
Okresy intensywnych kampanii:
- sierpień–wrzesień – promocje „back to school”, zestawy z plecakami, myszkami, pakietami biurowymi,
- listopad – Black Friday / Black Week,
- grudzień – zakupy prezentowe.
Tu często rabaty są realne, ale sklepy potrafią równocześnie:
- podmieniać konfiguracje (gorszy procesor/pamięć w „promocyjnym” zestawie),
- wypychać mocno stare modele, sugerując, że to „super oferta dla ucznia”.
Mniej oczywiste, a często korzystne momenty:
- marzec–kwiecień – po wprowadzeniu nowych generacji procesorów, starsze modele tanieją,
- koniec roku finansowego producenta/dystrybutora (często I kwartał) – wyprzedaże serii biznesowych.
Laptopy biznesowe z końcówki serii potrafią być znacznie tańsze niż nowe „konsumenckie”, a przy tym solidniejsze. Kalendarz zakupów elektroniki powinien uwzględniać właśnie te momenty „rotacji generacji sprzętu”.
Smartfony: cykl premier flagowców i kiedy nie warto czekać
Większość producentów smartfonów ma roczny rytm premier flagowych serii. Typowe scenariusze:
- na kilka tygodni przed premierą – lekkie spadki cen obecnej generacji,
- tuż po premierze – wyraźniejsze obniżki flagowców z poprzedniego roku,
- kilka miesięcy po premierze – stabilizacja cen, potem powolny zjazd.
Najrozsądniejsze momenty na zakup:
- 2–4 tygodnie po premierze nowej generacji – spadki cen „starych” flagowców i mocnych średniaków,
- okresy dużych akcji (Black Week, posezonowe wyprzedaże), jeśli produkt jest już na rynku co najmniej kilka miesięcy.
Kiedy nie czekać? Gdy obecny telefon:
Gdy obecny telefon:
- odmawia posłuszeństwa w pracy (samoczynne restarty, uszkodzony ekran, problemy z baterią),
- przestaje dostawać aktualizacje bezpieczeństwa, a używasz go do bankowości lub pracy,
- realnie ogranicza twoje zarabianie (np. słabe zdjęcia w biznesie opartym na social mediach).
W takich sytuacjach odwlekanie zakupu „bo za 3 miesiące premiera” bywa pułapką. Oszczędność kilkuset złotych może nie zrekompensować utraconego komfortu, czasu lub przychodów.
Popularna rada mówi: „kupuj tylko starsze modele, bo nowości zawsze są przepłacone”. To działa przy telefonach z wyższej półki, ale nie zawsze przy najtańszych. W segmencie budżetowym nowa generacja często ma zauważalnie lepsze wsparcie, aparat, baterię i modem, a różnica w cenie jest niewielka. Zdarza się więc, że bezpieczniej jest kupić świeży model z niższej półki niż 2-letniego „średniaka” bez aktualizacji.
Elektronika użytkowa: konsole, słuchawki, małe gadżety
Mniejsze urządzenia elektroniczne mają swoje, trochę inne rytmy. Część reaguje głównie na święta i „mody”, a część na cykle premier.
Konsole i akcesoria gamingowe (gamepady, kierownice, monitory z wysokim odświeżaniem) zwykle drożeją w okolicach dużych premier gier i w grudniu. Z kolei w:
- styczniu–lutym – część sklepów zrzuca zapasy z sezonu prezentowego,
- okolicach E3/większych targów gamingowych – przy zapowiedziach nowych wersji sprzętu starsze modele mogą tanieć.
W praktyce sensowny schemat to kupowanie konsoli albo tuż po starcie generacji (bo wtedy grasz przez wiele lat), albo pod jej koniec, gdy ceny są wyraźnie niższe, a biblioteka gier – ogromna. Najgorszy moment to środek generacji w grudniu: ceny wysoko, a do potencjalnej kolejnej jest jeszcze daleko.
Słuchawki, głośniki Bluetooth, smartwatche podlegają mocnej modzie. Z jednej strony oznacza to częste odświeżenia linii produktów, z drugiej – szybkie promocje na modele „sprzed mody”.
- Premiery topowych słuchawek TWS i smartwatchy często przypadają na wiosnę i jesień.
- Realne obniżki na poprzednie generacje pojawiają się 2–3 miesiące po premierze, a potem wchodzą w cykl „Black Week” / święta / posezonowe wyprzedaże.
Jedna z pułapek: „superpromocje” na bardzo stare modele bez wsparcia aplikacji lub z archaicznym standardem Bluetooth. Jeśli urządzenie ma mocną integrację z aplikacją, cena to jedno, ale termin końca wsparcia producenta jest równie ważny jak rabat.

Ubrania i obuwie: wyprzedaże posezonowe, ale z głową
Roczny cykl mody: kiedy sieć chce, a kiedy musi przecenić
Odzież działa w najbardziej przewidywalnym schemacie sezonowym – przynajmniej na poziomie kalendarza. Wiosna/lato i jesień/zima to klasyk, ale w praktyce sieci handlowe coraz bardziej rozdrabniają sezony, mieszając kolekcje „mid-season”, „capsule” i „special drops”.
W uproszczeniu, największe ruchy cen w mainstreamowych sieciówkach to:
- styczeń – druga faza wyprzedaży zimowej (często największe realne obniżki),
- luty–marzec – resztki kolekcji zimowej i wczesne wyprzedaże części asortymentu,
- lipiec – kulminacja letnich wyprzedaży,
- sierpień – „dogrywka” wyprzedaży letnich i wejście kolekcji jesiennej.
Najpopularniejsza rada: „kupuj tylko na końcówkach sezonu, bo wtedy jest najtaniej”. Działa, ale ma wyraźne ograniczenia. W rozmiarach skrajnych (bardzo małe i bardzo duże) towar znika szybko i owszem, zostają koszulki za 70% ceny wyjściowej, tylko że nie w twoim rozmiarze. Jeśli masz mniej typową sylwetkę, najlepszy kompromis to zwykle początek drugiej fazy wyprzedaży: rabaty już sensowne, a wybór nadal przyzwoity.
Modne kolekcje kontra „baza” w szafie
Ubrania można podzielić na dwa światy: rzeczy „modowe” (sezonowe, wyraziste) i bazę – proste spodnie, t-shirty, klasyczne koszule, gładkie bluzy. Dla kalendarza zakupów to kluczowe rozróżnienie.
- Trendowe rzeczy – tu rzeczywiście opłaca się czekać na wyprzedaże posezonowe, bo za rok i tak będzie kolejna odsłona mody. Ryzyko, że coś „wyjdzie z trendu”, nie jest dramatem, bo z definicji kupujesz to na krótko.
- Baza garderoby – wbrew pozorom, często taniej wychodzi kupować ją poza szczytem wyprzedaży. Wiele marek stosuje na bazowe modele stałe promocje „2+1”, „druga rzecz -30%”, kody dla klubowiczów. Na głębokich wyprzedażach baza znika szybko lub występuje w losowych kolorach.
Rozsądne podejście: rzeczy mocno „modowe” planować na wyprzedaże sezonowe, a bazę łapać w stałych akcjach lojalnościowych i kodach rabatowych w trakcie roku. Szafa ma się składać głównie z bazy, więc opieranie jej tylko na łowieniu resztek „ostatnie sztuki -70%” kończy się chaosem, nie oszczędnością.
Buty: kiedy kupować, jeśli nie chcesz przepłacać zdrowiem
Obuwie ma swój kalendarz podobny do ubrań, ale tu nadmierne polowanie na niską cenę potrafi zemścić się na stawach. Zimowe buty w kwietniu za pół ceny kuszą, tylko że często są to rozmiary skrajne albo modele z gorszych materiałów.
Schemat wyprzedaży:
- luty–marzec – zimowe obuwie spada z ceny, ale lepsze modele i rozmiary się kończą,
- sierpień–wrzesień – promocje na letnie buty, sandały, sneakersy z końcówki serii.
Dla butów funkcjonalnych (trekkingi, buty do biegania, zimowe na miasto) sens ma raczej strategia „poluję na promocje w ciągu roku” niż „kupuję tylko na wyprzedażach końcowych”. Kilka razy do roku sklepy sportowe i outdoorowe uruchamiają:
- akcje „dni marki” – rabaty na konkretnego producenta,
- kody dla zapisanych do newslettera,
- przeceny kolekcji sprzed dwóch sezonów, ale jeszcze z pełną rozmiarówką.
Najgorszy moment na zakup butów technicznych to często dzień przed wyjazdem. Wtedy kupuje się „cokolwiek, co jest” i płaci górną półkę. Jeśli wiesz, że za kilka miesięcy czeka cię dłuższy wyjazd, w kalendarzu warto zaznaczyć sobie 2–3 „okna” zakupowe wcześniej i cierpliwie przeglądać oferty.
Odzież sportowa i outdoor: promocje na „zły sezon”
W kurtce trekkingowej nie chodzisz tylko w górach, a legginsy sportowe służą cały rok, jednak sklepy wciąż myślą sezonowo. Z tego można zrobić przewagę:
- kurtki przeciwdeszczowe i softshelle tanieją późną jesienią i na wiosnę, gdy sieć chce przygotować miejsce na kolejne dostawy,
- odzież narciarska i termiczna najtaniej wychodzi w marcu–kwietniu, gdy większość klientów myśli już o wiośnie,
- odzież biegowa, rowerowa i fitness jest przeceniana na przełomie lata i jesieni, po szczycie aktywności wakacyjnej.
Jednocześnie odzież techniczna mocno się starzeje technologicznie co kilka lat, ale nie co sezon. Model kurtki sprzed dwóch sezonów nadal może mieć świetną membranę, a kosztuje znacznie mniej niż najnowsza linia. Kontrariańsko, kupowanie topowych nowinek outdoorowych „na premierę” ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę wykorzystujesz ich parametry (długie wyprawy, trudne warunki). Do miejskiego spaceru po deszczu nie trzeba najnowszej membrany z katalogu.

Sprzęty domowe i AGD: od czajnika po pralkę – planowanie większych zakupów
Duże AGD: lodówki, pralki, zmywarki
Duże sprzęty AGD rzadko kupuje się z zachcianki. Zwykle to efekt awarii albo przeprowadzki. Tu kalendarz zderza się z rzeczywistością: lodówka, która padła w lipcu, nie poczeka do „optymalnego terminu”. Mimo to sporo da się zaplanować.
Typowe „fale” w dużym AGD:
- wiosna – wchodzą nowe linie produktów, stare modele zaczynają powoli tanieć,
- późne lato i jesień – mocniejsze promocje na serie sprzed kilku miesięcy,
- listopad – Black Week i świąteczne akcje z ratami 0% i wydłużoną gwarancją.
Często powtarza się rada: „kupuj sprzęt tylko podczas Black Friday, bo wtedy jest najtaniej”. W praktyce bywa odwrotnie – na niektóre modele najlepsze ceny pojawiają się kilka tygodni przed listopadem, a na Black Week cena jest „podciągana” do wyższej wyjściowej, by dało się pokazać -30% na plakacie. Dlatego przy większych zakupach opłaca się:
- wybrać konkretny model lub 2–3 alternatywy,
- śledzić ich ceny od wiosny/lata,
- ustawić w głowie próg: „kupuję, jeśli spadnie poniżej X i długo się tam utrzyma”.
Jeśli twoje obecne AGD działa, ale jest stare i energochłonne, można przyjąć kontrariańskie podejście: nie czekasz do awarii, tylko planujesz wymianę w sprzyjającym oknie cenowym i korzystasz z programów dopłat czy cashbacków eco. W dłuższej perspektywie oszczędność na prądzie i wodzie potrafi zrekompensować brak „idealnie najniższej” ceny zakupu.
Małe AGD: czajniki, odkurzacze, ekspresy
Małe AGD często pada ofiarą impulsywnych zakupów przy kasie albo w trakcie „tematycznych weekendów”. Tymczasem produktowa rzeczywistość wygląda tak, że:
- tańsze, proste modele mają niewielką amplitudę wahań cen – promocje to kilka, kilkanaście procent,
- droższe urządzenia (ekspresy ciśnieniowe, roboty sprzątające, odkurzacze bezprzewodowe) wchodzą w roczny cykl premier i wyprzedaży podobny do elektroniki.
Dobrze działa podział na trzy kategorie:
- Sprzęt „awaryjny” – czajnik, prosty blender. Tu nie ma co przesadnie polować na okazje. Kupujesz sprawdzony, prosty model w momencie potrzeby, bo różnica w cenie między „okazją” a normalną ceną jest niewielka.
- Sprzęt „komfortowy” – odkurzacz pionowy, robot sprzątający, lepszy ekspres. Tutaj kalendarz ma znaczenie. Rabaty 20–30% pojawiają się w:
- okolicach premiery nowej generacji,
- na przełomie roku,
- w trakcie akcji „wiosenne porządki” (marzec–kwiecień).
- Sprzęt „gadżetowy” – frytkownice beztłuszczowe, wypiekacze, sokowirówki, które przeżywają nagłe mody. Przy takich produktach opłaca się poczekać kilka miesięcy od szczytu hype’u. Po boomie rynek się nasyca i ceny oraz „must have” narracja łagodnieją.
Dla droższego małego AGD rozsądne bywa kupowanie poprzedniej wersji dobrze ocenianego modelu właśnie wtedy, gdy do sklepów wchodzi jego następca z kosmetycznymi zmianami.
Wyposażenie wnętrz: meble, tekstylia, dekoracje
Meble i elementy wystroju rzadziej kojarzą się z elektroniką czy AGD, ale pod kątem kalendarza działają bardzo podobnie. Sklepy meblowe i z wyposażeniem wnętrz planują kolekcje i promocje w rytmie roku.
Najczęstsze okna promocyjne:
- styczeń–luty – wyprzedaże powystawowe, czyszczenie magazynów.
- maj–czerwiec – promocje na meble ogrodowe, altany, grille.
- wrzesień – akcje „back to school” z biurkami, krzesłami, łóżkami dla dzieci.
Co warto zapamiętać
- Ceny większości produktów (elektronika, ubrania, sprzęty domowe) podlegają przewidywalnym cyklom rocznym i sezonowym, więc ten sam model potrafi kosztować o kilkadziesiąt procent mniej tylko dlatego, że kupujesz go w innym miesiącu.
- Strategia „kupuj tylko na promocji” jest szkodliwa, jeśli nie masz listy realnych potrzeb i znajomości typowych poziomów cen – wtedy promocja staje się impulsem do zbędnych zakupów albo powodem do niekończącego się odkładania ważnych wydatków.
- Skuteczniejsze podejście to najpierw zaplanować, co będzie potrzebne w ciągu roku, a dopiero potem dopasować zakupy do cyklu cenowego (np. elektronika po premierach nowych modeli, kurtki zimowe pod koniec sezonu, meble po zmianie kolekcji).
- Dobrze działający kalendarz zakupów łączy trzy poziomy: roczne decyzje o dużych wydatkach, miesięczne uzupełnianie braków oraz tygodniowe wykorzystywanie krótkich akcji wyłącznie dla rzeczy już wpisanych na listę.
- Planowanie w czasie daje realne oszczędności: zamiast wymieniać telewizor „bo się zepsuł w grudniu”, można przewidzieć jego starzenie, odłożyć środki i kupić po sezonie, podobnie jak zimowe ubrania czy buty dziecięce na końcówkach kolekcji.
- Sklepy żyją rytmem raportów sprzedaży, więc końcówki miesięcy i kwartałów sprzyjają twardszym negocjacjom i mocniejszym promocjom, zwłaszcza przy droższej elektronice i AGD.


